- Scarlett nie jest dobrą osobą. W każdym rozdziale będzie nas irytować, męczyć i dręczyć - i przez to jest prawdziwa - mówi Katarzyna Czajka-Kominiarczuk, autorka bloga Zwierz Popkulturalny.
Zupełnie jak "Przeminęło z wiatrem". Co powieść Margaret Mitchell wciąż mówi nam o Ameryce i dlaczego, nawet jeśli bywa to obraz dość paskudny, tak trudno się oderwać?
"Przeminęło z wiatrem" to powieść o przetrwaniu, wojnie, pieniądzach i kobiecej sprawczości. Socjologiczna panorama sprzedawana w opakowaniu romansu wszechczasów. Rzecz o kobiecie, która zdobyła świat, tracąc po drodze dom, rodzinę, mężów, dzieci, miłość życia, a nawet dwie, i złudzenia - ale pomyśli o tym jutro - z jedną z najwspanialszych bohaterek w historii literatury.
Powieść idealna - a raczej byłaby taka, gdyby nie r*sistowska ideologia starego Południa, którą Margaret Mitchell nie tylko usprawiedliwia, ale wręcz romantyzuje.
Czytać? Nie czytać? Bojkotować film? Wyrywać kartki? Dajcie znać w komentarzach.