Radosław Leniarski wstaje nad ranem, żeby zobaczyć, jak skacze Małysz. „Olimpijskim” autobusem ma dojechać na dziewiątą. I prawie dojeżdża, ale gdy na belce ustawiają się przedskoczkowie, autobus z Radkiem na pokładzie utyka w korku kilometr od celu.
Kierowca, typ samuraja, jest nieubłagany i nie chce wypuścić kipiących z frustracji dziennikarzy.
W końcu Leniarski nie wytrzymuje. Otwiera okno, wyskakuje na jezdnię, a za nim siedemdziesięciu pozostałych dziennikarzy.
Małysz zajmuje w tych zawodach trzydzieste któreś miejsce.
Tę i inne anegdoty Radosława Leniarskiego usłyszała Aleksandra Sobczak w najnowszym odcinku Podcastu o dziennikarstwie, który publikujemy w dniu otwarcia XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich.
Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na:
[email protected].